Kolekcja
Minimalizm w designie
Minimalizm to nie brak rzeczy, tylko wybór tych właściwych – kilka przedmiotów najwyższej jakości, prosta forma, uczciwy materiał i dużo wolnej przestrzeni. W designie XX wieku ta idea wracała wielokrotnie: w modernizmie, w japońskiej estetyce, w sztuce lat 60. i w niemieckim wzornictwie przemysłowym. Przedmioty w duchu minimalizmu znajdziesz w sklepie.
Mniej znaczy więcej
Hasło „less is more” kojarzy się z Miesem van der Rohe, który uczynił je swoją dewizą, ale pochodzi z wiersza Roberta Browninga z 1855 roku. W architekturze i meblach modernizmu oznaczało rezygnację z ornamentu i sprowadzenie formy do konstrukcji: fotel z rury stalowej, szklana ściana, pusta, jasna przestrzeń.
Drugim źródłem minimalizmu była Japonia. Japońska estetyka od wieków ceniła pustkę jako wartość – pojęcie ma, przestrzeń między rzeczami – oraz piękno prostych, niedoskonałych przedmiotów, nazywane wabi-sabi. Niemiecki architekt Bruno Taut, który przyjechał do Japonii w 1933 roku, uznał cesarską willę Katsura w Kioto za wzór nowoczesnej architektury, a Walter Gropius odwiedził ją w 1953 roku. Charlotte Perriand w latach 1940–1942 doradzała japońskiemu ministerstwu handlu w sprawach wzornictwa. Ta wymiana trwa w designie do dziś.
Minimal art i meble Donalda Judda
Jako nazwa nurtu minimalizm narodził się w sztuce. Na początku lat 60. w Nowym Jorku Donald Judd, Dan Flavin, Carl Andre i Robert Morris zaczęli tworzyć proste, geometryczne obiekty z materiałów przemysłowych – w opozycji do ekspresyjnego malarstwa poprzedniego pokolenia. Judd w eseju „Specific Objects” z 1965 roku pisał o nowych trójwymiarowych pracach, choć sam etykietę minimalizmu odrzucał.
Judd zaczął projektować meble na własny użytek – około 1970 roku łóżko i umywalki do swojego domu przy Spring Street w Nowym Jorku, potem meble do Marfy w Teksasie. Były zbudowane z sosnowych desek z tartaku, a od 1984 roku także z blachy, wykonywane przez szwajcarską firmę Lehni. Skrzynkowe, ciężkie, idealnie proporcjonalne – pokazały, że minimalizm może dotyczyć także krzesła i stołu.
Mniej, ale lepiej
W projektowaniu przemysłowym minimalizm ma twarz Dietera Ramsa. Związany z firmą Braun od 1955 roku, a w latach 1961–1997 jej szef designu, pracował w kręgu szkoły w Ulm, spadkobierczyni Bauhausu. Radio-gramofon SK 4, zaprojektowany w 1956 roku z Hansem Gugelotem i nazwany „trumną Królewny Śnieżki” z powodu pleksiglasowej pokrywy, jest dziś w zbiorach MoMA. System półek 606, zaprojektowany w 1960 roku dla Vitsœ, produkuje się nieprzerwanie do dziś.
Rams podsumował swoje podejście w haśle „Weniger, aber besser” – mniej, ale lepiej – i w dziesięciu zasadach dobrego projektowania sformułowanych w latach 70. Dobry design według Ramsa jest m.in. użyteczny, zrozumiały, nienachalny, uczciwy i trwały, a ostatnia zasada brzmi: jak najmniej designu. To najbardziej precyzyjna definicja minimalizmu w przedmiocie, jaką mamy.
Minimalizm we wnętrzu
W latach 70. i 80. japoński projektant Shiro Kuramata pokazał, jak cienka jest granica między minimalizmem a poezją: jego fotel z samego szkła z 1976 roku wygląda, jakby go nie było. W latach 90. brytyjski architekt John Pawson, który w młodości mieszkał w Japonii i odwiedzał studio Kuramaty, wydał książkę „Minimum” (1996) i zaprojektował wnętrza, w których przestrzeń, proporcja, światło i materiał są jedyną dekoracją.
Wnętrze minimalistyczne nie musi być puste ani zimne. Potrzebuje kilku przedmiotów, które obronią się same – dlatego tak dobrze sprawdzają się w nim meble vintage o prostej formie: modernistyczne krzesło, niski stolik z litego drewna, lampa o czystej geometrii. Liczy się jakość wykonania i materiał, który starzeje się szlachetnie. Wymiary, materiał i stan każdego przedmiotu podajemy na stronie produktu.













